fot. Maroc a cheval

Dolina Draa

Maroko

1 100 

Podążymy śladami dawnych karawan do Timbuktu i przeprawimy się przez Atlas oraz Antyatlas. Poznamy słodki cień daktylowych gajów w życiodajnej Dolinie Draa i spotkamy ostatnich nomadów w Maroku. Zmierzymy się z bezmiarem pustyni i zbadamy zakątki Doliny Draa, która skrywa dużo więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.

  • Ilość dni
    11 dni
    Dni w siodle
    6 dni
  • Wielkość grupy
    12
    Dostępnych
  • Standard
    berberyjska karawana (namioty, tabory i śpiew)
    Bagaż
    bez limitu kg
    Wyżywienie
    lokalna kuchnia, dostępna opcja wegetariańska
  • Umiejętności
    stęp, kłus, galop

Wyprawa rozpoczyna się w Marrakeszu, jednym z najbardziej intensywnych i barwnych miast Maroka. Pełne zapachów, nieco chaotyczne, a jednocześnie piękne i szalenie ciekawe miasto mocno kontrastuje z pustyni i odludnymi miejscami, które przemierzymy w kolejnych dniach.

Z miasta ruszamy na południe, przez Atlas i surowe krajobrazy Antyatlasu, obserwując jak zielone doliny, kwitnące migdałowce, oazy i górskie wioski stopniowo ustępują bardziej skalistym, suchym i pustynnym przestrzeniom. Po drodze zatrzymamy się w Warzazacie, czyli marokańskim „Hollywood”, a następnie dotrzemy do Zagory – ostatniego dużego miasta przed pustynią i miejsca, w którym zaczyna się właściwa część konnej wyprawy.

Pierwszy dzień w siodle prowadzi przez górzyste okolice Zagory, przez rzekę Draa, hamadę, wioski i otwarte przestrzenie u stóp pasma Bani. To etap poznawania koni, łapania wspólnego rytmu i wchodzenia w pustynny tryb podróży, który zakończymy biwakiem w palmowej oazie, ogniskiem, bębnami i rozgwieżdżonym niebem Sahary.
Kolejne dni prowadzą coraz dalej na południe, przez zmienne koryto rzeki Draa, skalne półki, suche przestrzenie, pierwsze wydmy i miejsca, gdzie można spotkać nomadów ze stadami.
Sahara pokazuje tu wiele twarzy: nie jest tylko piaskiem, ale również górami, kamienistą hamadą, formacjami skalnymi, wyschniętymi rzekami, obszarami pokrytymi przeróżną roślinnością oraz rozległymi równinami.

Tempo jazdy jest zróżnicowane – są spokojniejsze odcinki marszem przez kamieniste i piaszczyste partie, ale też dłuższe odcinki kłusem oraz solidne galopy tam, gdzie teren staje się twardy, szeroki i otwarty. Szczególnie widowiskowe są galopy w okolicach „wrót Sahary”, gdzie konie mogą rozwinąć większą prędkość, a za jeźdźcami zostają tylko kurz, piasek i ślady kopyt.

W środku rajdu zrobimy dzień na odpoczynek dla koni i dla nas. Ruszymy na przejażdżkę wielbłądami, a potem spędzimy czas z końmi na luzie, relaksując się, robiąc zdjęcia i zjeżdżając z wydm na desce.

W dalszej części wyprawy szlak ponownie prowadzi przez wydmy, otwarte przestrzenie i górskie horyzonty wyznaczające kierunek marszu. Po drodze można wypatrywać gazeli, pustynnych lisów, stad wielbłądów, a w jednym z obozów spotkamy strusie, które podchodzą bardzo blisko ludzi i koni.
Jeden z etapów ma wyraźnie górski charakter: trasa biegnie przez hamady, kamieniste przestrzenie i przełęcz, a miejscami trzeba zejść z koni i prowadzić je w ręku. Nagrodą za ten wysiłek są szerokie panoramy równin oraz długi galop w stronę obozu, z górami i zachodzącym słońcem w tle.

Ostatnia noc na pustyni ma szczególny klimat – ognisko, cisza Sahary, wiatr, rozgwieżdżone niebo i często spektakularny, pomarańczowy księżyc wschodzący nad horyzontem.
Finałowy dzień jazdy jest krótszy, ale intensywny: tempo rośnie, pojawia się dużo galopów, również węższymi ścieżkami przez wioski, ogrody i bardziej zamieszkane okolice.

Po pożegnaniu z końmi wyprawa kończy się wizytą w Ajt Bin Haddou, słynnym ufortyfikowanym ksarze znanym z wielu filmów, a następnie powrotem do Marrakeszu. Po tygodniu na pustyni miasto jest jeszcze bardziej intensywne niż na początku podróży.

Jeździmy na ogierach, konie są bardzo dobrze ułożone i przygotowane do rajdów. Dla ambitniejszych jeźdźców dostępne jest kilka bardziej żywiołowych rumaków. Całe stado to niemal wyłącznie tzw. „barbaraby”, mie­szanka rasy berberyjskiej z arabską. Średnio mierzą około 160-165 cm w kłębie. W porównaniu z końmi czystej krwi arabskiej są nieco mocniejszej postury i spokojniejsze, właściwie stworzone dla rajdów. Głównym chodem jest stęp, ale nie zabraknie też kłusa i sporej ilości długich, rześkich galopów.

Rajd przeznaczony jest dla osób swobodnie jeżdżących konno, sprawnie poruszających się we wszystkich chodach, w tym w szybkich galopach, mających dobrą kontrolę nad koniem indywidualnie i w grupie.

Minimalny wiek uczestników wynosi 15 lat.

Limit wagi jeźdźców na tym rajdzie wynosi 90 kg.

W cenie rajdu:
  • 2 noclegi w riadzie w Marrakeszu
  • 2 noclegi w tradycyjnym hotelu w Zagorze
  • 4 noclegi w namiotach turystycznych
  • 2 noclegi w w komfortowych namiotach w pustynnym obozowisku
  • Śniadania i kolacje w Marrakeszu
  • Pełne wyżywienie na pustyni (śniadanie, lunch “na wynos” podczas popasu, kolacja)
  • Transfer z i na lotnisko w Marrakeszu (pierwszego i ostatniego dnia rajdu)
  • Transport z Marrakeszu do Zagory oraz z powrotem
  • Opieka polskiego pilota
  • Opieka lokalnych przewodników w Zagorze i na pustyni
  • Koń z pełnym rzędem jeździeckim
Dodatkowe koszty:
  • Bilet lotniczy do i z Marrakeszu
  • Obowiązkowe ubezpieczenie turystyczne uwzględniające sporty wysokiego ryzyka (około 300 zł)
  • 2 lunche w drodze do i z Zagory (posiłek w restauracji to koszt 30-40 zł)
  • Opcjonalnie: napiwek dla przewodników (około 50 zł)
  • Wydatki własne (pamiątki, dodatkowe przekąski, bilety wstępów itp.)
  1. Dzień 1 Przybycie do Maroka

    Wszyscy uczestnicy zostają odebrani z lotniska i przewiezieni bezpośrednio do riadu w Marrakeszu. To jedno z najciekawszych miast Maroka, a zwiedzanie warto zacząć od placu Dżami al-Fana – centrum tego pozornego chaosu. Polecamy odwiedzić Pałac Bahia, Grobowce Saadytów, Ogrody Majorelle i Le Jardin Secret, ale Marrakesz ma o wiele więcej do zaoferowania, więc warto wcześniej poczynić plany. Na targowiskach można dostać zawrotu głowy od ilości kramów i sklepików, na których piętrzą się kolorowe dywany, góry przypraw, stosy owoców i oliwek, a wokół pachnie skórą, korzenną kawą, orientalnym jedzeniem i przyprawami. Wieczorem zjemy wspólną kolację na patio lub tarasie w komfortowym, klimatycznym riadzie, w którym spędzimy również pierwszą noc.

  2. Dzień 2 Atlas i Antyatlas

    Opuszczamy Marrakesz i ruszamy na południe, w stronę gór Atlas. Mijamy wioski z kwitnącymi migdałami i zazielenione oazy po zimowych deszczach, a w oddali widać góry ze śnieżnymi czapami. Droga jest kręta i cały czas pnie się w górę. Z czasem krajobraz zaczyna się zmieniać, wjeżdżamy w bardziej surowy, niemal księżycowy świat Antyatlasu. Po drodze zatrzymamy się w Warzazacie nazywanym ”marokańskim Hollywood”. To tu powstawały i wciąż powstają scenografie do filmów i seriali, a okolica jest pełna krajobrazów, które możecie kojarzyć z ekranu. W miarę podążania na południe pojawiają się ogromne gaje daktylowców, jednych z najstarszych drzew owocowych na świecie. W końcu docieramy do Zagory, ostatniego dużego miasta przed pustynią. gdzie w sezonie zimowym mieści się stajnia. Nocujemy tradycyjnym, marokańskim hotelu, zupełnie innym niż riad w Marrakeszu. To dobry moment, żeby zobaczyć, jak bardzo różne potrafią być miejsca w jednym kraju.

  3. Dzień 3 Draa, hamada i góry Bani

    Czas ruszać na szlak! W stajni od rana trwa krzątanina: ekipa pakuje wszystko na biwaki, gotuje lunch, wypełnia sakwy i szykuje naszą wyprawę. Dzisiaj konie dostaniemy gotowe do drogi, a czyszczenie, siodłanie i szykowanie wierzchowców samodzielnie zaczniemy od jutra. My mamy proste zadanie: wskakujemy w siodła i spędzimy ten dzień poznając nasze konie, łapiąc wspólny rytm i porozumienie. Przed nami górzyste okolice Zagory, które zaprowadzą nas do rzeki Draa. Tam krajobraz robi się coraz bardziej otwarty, wjeżdżamy na hamadę – kamienistą pustynię. W oddali widać Bani, najdłuższe pasmo górskie Maroka, otaczające całą okolicę. Dalej przetniemy kolejną rzekę, przejdziemy przez wioskę i ruszymy galopem. Obóz rozbijemy w palmowej osadzie u stóp gór. Nakarmimy konie, a potem zasiądziemy do ognia i kolacji przy akompaniamencie bębnów, rozmów i śmiechu, ze wschodzącym księżycem Drogą Mleczną nad głowami.

  4. Dzień 4 Granica pustyni

    Po śniadaniu czyścimy i siodłamy konie, a następnie wracamy na szlak. Tego dnia znowu napotykamy rzekę Draa, źródło życia na tych coraz bardziej pustynnych terenach. Zamoczymy kopyta w jej zdradzieckim nurcie – czasem leniwym, a czasem rwącym – i podążymy dalej na południe. Do geograficznej granicy Sahary mamy jeszcze kawałek, ale otoczenia zmienia się bardzo szybko. Jednak pustynia to nie tylko piasek: zerodowane góry, fascynujące formacje skalne, wyschnięte rzeki i palmowe oazy tworzą niesamowitą mozaikę krajobrazów. Lunch mamy zaplanowany na skalnej półce. Po południu dotrzemy do pierwszych wydm, prawdziwego pogranicza Sahary. Obóz rozbijemy pomiędzy wydmami, na które koniecznie trzeba się wdrapać – widać z nich już zupełnie inny świat.

  5. Dzień 5 Wrota Sahary

    Tego dnia przekraczamy geograficzną granicę Sahary. Najpierw pokonujemy wydmy, jeszcze nie tak duże, ale zwiastujące zmianę krajobrazu. Za nimi znajdują się porzucone z braku wody i zapomniane ogrody. Natomiast przed nami rozciąga się wyschnięta i spękana ziemia, na której czasem pasą się osły, a w oddali widać góry – wrota Sahary. Tutaj pozwolimy naszym koniom pognać przed siebie, po twardym terenie, za sobą zostawiając kurz, ślady kopyt i radosne okrzyki. Nocujemy w niezwykłym obozie niczym z opowieści o Szeherezadzie – czekają na nas dywany, poduszki, lampiony, marokańska ceramika, wygodne łóżka i prysznic.

  6. Dzień 6 Pustynna karawana

    Dzisiaj nasze konie odpoczywają. Jeżeli wstaniemy o świcie, to będziemy mieli okazję obejrzeć wschód słońca i obserwować, jak pustynia budzi się do życia. Tego dnia nie mamy jednak żadnych sztywnych ram czasowych. Zjemy śniadanie i ruszamy na wydmy – na wielbłądach. Nie mamy planu i presji aby gdzieś dojechać z zegarkiem na ręku, po prostu ”zwiedzamy” pustynię. Popołudnie i zachód słońca to czas z końmi: robiąc zdjęcia, bawiąc się z nimi i – po prostu – spędzając czas razem. Dla chętnych mamy też sandboarding, czyli zjeżdżanie na desce z wydm – będzie dużo śmiechu i równie dużo… piasku. Nocujemy w tym samym obozie, w łóżkach i z dostępem do prysznica.

  7. Dzień 7 Góry i tamaryszki

    Po śniadaniu wracamy w siodła i wyruszamy w dalszą drogę. Przed nami wydmy, tamaryszki i znowu wydmy. Dzisiejsza trasa obfituje we świetne miejsca do galopów: piasek przeplata się z bardziej ubitą ziemią, co skwapliwie wykorzystamy – i to niejeden raz. Gdzie nie spojrzeć widać będzie góry, pojawią się akacje i trawy, przy odrobinie szczęścia wypatrzymy pustynne liski. Jedziemy wciąż ku górom, które wyznaczają kierunek i trasę. Późnym popołudniem dotrzemy do obozowiska wśród rozłożystych akacji. Żyjące tu strusie kompletnie nie boją się ludzi i śmiało się zbliżają, są wścibskie, a nawet nieco bezczelne. Zdarza się, że nie tylko podkradają koniom jedzenie, a co bardziej odważne osobniki próbują przeganiać wierzchowce.

  8. Dzień 8 Góry i ostatnia noc na pustyni

    Tego dnia jedziemy wzdłuż pasma górskiego, przez kamienistą hamadę. Musimy pokonać przełęcz, a na lunch zatrzymujemy się pod tamaryszkami. To miejsce, gdzie często pojawiają się berberyjskie kobiety z dziećmi. Wychodzą nas przywitać, czasem z drobiazgami na sprzedaż, prostymi, robionymi ręcznie rzeczami. Warto się zatrzymać i kupić jakąś pamiątkę czy drobnostkę, by wesprzeć lokalną społeczność. Po lunchu znów ruszamy w góry. Będzie trochę wspinaczki, a w kilku miejscach schodzimy z koni i prowadzimy je w ręku. Na szczyt dotrzemy nieco zmęczeni, ale widok ze szczytu na równiny jest piękny i… obiecujący. Gdy na nie zejdziemy czeka nas długi galop, z górami i zachodzącym słońcem w tle, wprost do obozu. To nasza ostatnia noc na pustyni. Pod rozgwieżdżonym niebem, z wiatrem, ogniskiem i niesamowitym zachodem słońca nad Saharą.

  9. Dzień 9 Draa i powrót do Zagory

    Po śniadaniu ostatni raz dosiadamy koni. Zmierzamy na północ, w kierunku Doliny Draa. Podkręcamy tempo, będzie dużo galopów – nie tylko po płaskowyżach, ale też po krętych ścieżkach przez wioski i pomiędzy ogrodami. Wracam do cywilizacji – pojawiają się domy, ludzie i niespieszna krzątanina. Znów przekroczymy rzekę Draa, która może być zarówno wyschnięta, jak i dość rwąca, w zależności od pogody. Do stajni dotrzemy w okolicach lunchu i pożegnamy nasze wspaniałe konie. Popołudnie spędzimy w Zagorze, będzie czas by skorzystać z lokalnego hammamu, ozdobić ciało henną, zrobić zakupy czy odpocząć nad basenem. Wieczorem zjemy wspólnie kolację w hoteliku, w którym zostajemy również na noc.

  10. Dzień 10 Ajt Bin Haddu

    Choć żegnamy już Zagorę i Dolinę Draa, nasza podróż jeszcze się nie kończy. Dziś odwiedzimy słynną osadę filmową Ajt Bin Haddou – ksar, czyli ufortyfikowaną osadę, którą kinomani rozpoznają z wielu znanych produkcji. Nie do końca wiadomo kiedy ją wybudowano, ale na pewno istniała już w XVI wieku. Będzie czas na spacer wąskimi uliczkami i podziwianie doskonale zachowanej architektury, gdzie rozpoznać można miejsca z wielu filmów i seriali. Będzie czas na zdjęcia i ostatnie spojrzenia na surowy, typowo marokański krajobraz. Wieczorem wrócimy do Marrakeszu i zostaniemy na noc w riadzie.

  11. Dzień 11 Pożegnanie

    To nasz ostatni poranek w Maroku. W zależności od pory lotów możemy jeszcze ruszyć na krótki spacer po mieście lub wypić kawę na dachu riadu i chłonąć ostatnie chwilę w Marrakeszu. W końcu jednak nadejdzie czas by jechać na lotnisko i ruszyć w drogę powrotną do domu.

Przewodnik może zmodyfikować trasę w zależności od warunków pogodowych oraz umiejętności jeździeckich grupy.
fot. Agnieszka Sito
fot. Maroc a cheval

W Marrakeszu nocujemy w riadzie położonym niedaleko placu Dżami al-Fana, czyli serca całego miasta. Wokół rozciąga się medyna. Architektura jest bardzo charakterystyczna: zewnętrzne ściany domów pozbawione są okien, co ma chronić przed upałem. Wszystkie pomieszczenia zwrócone są w kierunku wewnętrznego dziedzińca, często ozdobionego sadzawką lub fontanną. Na dachach budynków znajdują się tarasy, na których tradycyjnie spędza się czas wieczorem.

Hotel w Zagorze również cechuje się dobrym standardem. Jest położony w oazie ciągnącej się wzdłuż rzeki Draa. Pomieszczenia mieszkalne otoczone są przez bujną roślinność: palmy, krzewy i różnokolorowe kwiaty. Atmosfera jest tutaj odmienna niż w Marrakeszu, ponieważ południe Maroka to zupełnie inny świat.

Na trasie właściwego rajdu grupa nocuje głównie w namiotach turystycznych. Grube pianki służą za materace. Każdemu uczestnikowi rajdu przysługuje jeden prysznic dziennie. Dysponujemy namiotem prysznicowym, wiadrem z podgrzaną wodą oraz kubkiem do polewania. Poza pierwszym i ostatnim dniem rajdu nie mamy dostępu do elektryczności. W razie potrzeby można jednak doła­dować telefon z ładowarki samochodowej.

Dwie z nocy na pustyni zaplanowane są w malowniczym, tradycyjnym obozie. Śpimy wówczas w dużych namiotach z łóżkami, z dostępem do prysznica i ciepłej wody.

W Marrakeszu i Zagorze zapewnione są śniadania kontynentalne (pieczywo, ciasto, dżemy, jajka, kawa, sok pomarańczowy itp.) oraz pyszne, tradycyjne kolacje na ciepło. 3 lunche podczas przejazdu do i z Zagory należy zakupić samodzielnie.

Na pustyni polową kuchnią opiekuje się kucharz. Śniadania są raczej proste: płaski chleb marokański, dżemy, kremy orzechowe, miód, ser topiony, olej arganowy i amlou, czyli pasta arganowa (tradycyjnie Berberowie na śniadanie spożywają właśnie chleb maczany w oleju i paście). Lunch to różne rodzaje sałatek warzywno-owocowych, makaron lub ryż, a także ryby. Na kolację natomiast serwowane są tradycyjne potrawy typu tajin lub kuskus.

W Maroku pijemy wodę butelkowaną (osobom o wrażliwym przewodzie pokarmowym rekomendujemy także używanie jej do mycia zębów). Nie może także zabraknąć orzeźwiającej berberyjskiej herbaty (z dodatkiem mięty i cukru). Do kolacji podawana jest butelka wina.

Należy pamiętać, że Maroko to kraj muzułmański i dostęp do alkoholu może być utrudniony.

 

 

Sprzęt jeździecki

Używamy typowych angielskich siodeł, przede wszystkim wszechstronnych. Ogłowie jest skonstruowane tradycyjnie, używamy wędzidła. Sprzęt właściwie nie różni się od europejskiego.

Dodatkowo każdy koń wyposażony jest w dwie duże sakwy. Przewozimy w nich zapasy wody, lunch oraz inne podręczne przedmioty. Cenne rzeczy, jak telefon czy dokumenty, zdecydowanie warto przechowywać w nerkach przytroczonych do pasa.

Co należy zabrać?

Organizacja naszych rajdów w Maroku jest komfortowa. Dysponujemy taborem w postaci dużego samochodu. Obsługa codziennie rano pakuje na niego sprzęt biwakowy oraz bagaże towarzyszy, a następnie przewozi je na miejsce kolejnego noclegu. Ze sobą wystarczy zabrać jedynie najpotrzebniejsze rzeczy.

Szczegółową listę, wraz z naszym komentarzem i poradami, roześlemy wszystkim uczestnikom miesiąc przed rajdem.

  • paszport
  • gotówka, najlepiej EUR
  • sprzęt elektroniczny, np. aparat fotograficzny
  • ciepły śpiwór (komfort 0 stopni)
  • latarka, najlepiej czołówka
  • krem przeciwsłoneczny
  • nakrycie głowy chroniące od słońca
  • okulary przeciwsłoneczne
  • sprzęt jeździecki (sztyblety, rękawiczki itp.)
  • lekki płaszcz przeciwdeszczowy
  • klapki do kąpieli pod prysznicem
  • środki na trawienie (probiotyki, stoperan)
Termin Status rajdu Cena Miejsca  
6 grudnia 2026 - 16 grudnia 2026
Pełna grupa, polski pilot
1 100 
0