fot. Agnieszka Sito

Kraina Nomadów

Maroko

1 250 

Witamy w Parku Narodowym Iriki! Te surowe rubieże, tuż przy granicy z Algierią, są królestwem pustynnych nomadów. Napotkamy tu rozległe płaskowyże idealne do galopów, dotrzemy do zagubiony w czasie i przestrzeni wioski, odkryjemy obsypane kwiatami saharyjskie łąki. Dołączymy także do karawany i na wielbłądach będziemy przemierzać wydmy. Jednak pustynia to nie tylko piach, wbrew pozorom skrywa sporo życia, o czym przekonacie się po drodze.

  • Ilość dni
    11 dni
    Dni w siodle
    6 dni
  • Wielkość grupy
    12
    Dostępnych
  • Standard
    berberyjska karawana (namioty, tabory i śpiew)
    Bagaż
    bez limitu kg
    Wyżywienie
    lokalna kuchnia, dostępna opcja wegetariańska
  • Umiejętności
    stęp, kłus, galop

Wyprawa rozpoczyna się w Marrakeszu. Miasto jest barwne, pełne zapachów, nieco chaotyczne, a jednocześnie piękne i szalenie ciekawe. Gwar stolicy Maroka mocno kontrastuje z bezmiarem i ciszą pustyni czekającymi nas w kolejnych dniach.

Z Marrakeszu ruszamy przez Atlas Wysoki, pokonując słynną przełęcz Tizi n’Tichka i obserwując, jak krajobraz stopniowo staje się coraz bardziej skalisty, suchy i surowy. Po drugiej stronie gór otwierają się stepowe doliny, osady przyklejone do zboczy i pierwsze przestrzenie zapowiadające Saharę. Na skraju pustyni, w okolicach Foum Zguid, kończy się bardziej cywilizowana część podróży, a zaczyna właściwa konna wyprawa przez pustynne Maroko.

Pierwsze dni w siodle prowadzą przez kamieniste pustkowia, rozległe równiny i okolice księżycowych gór majaczących na horyzoncie. To teren surowy, ale pełen śladów dawnego życia – wśród kamieni można wypatrzyć kryształy soli, skamieniałe muszle, odciski roślin, a czasem nawet meteoryty. W miarę zagłębiania się w coraz bardziej odludne tereny pustynia zmienia charakter: pojawiają się akacje, tamaryszki, trawy i fragmenty krajobrazu przypominające bardziej sawannę niż klasyczne morze piasku. Ten obszar, położony pomiędzy rzeką Draa, a południowym podnóżem Antyatlasu, od 1994 roku ma status parku narodowego. W okolicach wyschniętego jeziora Iriki przestrzeń otwiera się szeroko aż po horyzont, dając idealne warunki do szybszej jazdy. Po deszczach ten sam obszar potrafi zmienić się nie do poznania – ziemia zieleni się, pojawiają się kwiaty, a powietrze pachnie rumiankiem i dziką rukolą.

Tempo jazdy jest zróżnicowane: są spokojne odcinki przez kamieniste i piaszczyste partie, ale też długie, otwarte przestrzenie jakby stworzone do galopów, choćby po dnie sezonowego jeziora, gdzie konie mogą ruszyć szeroko przed siebie po tym niezwykłym terenie. Później szlak zaczyna prowadzić przez coraz większe wydmy, a krajobraz stopniowo przechodzi w miękkie, piaszczyste „góry” Sahary. W stałym obozie między wielkimi wydmami przychodzi czas na odpoczynek koni, spokojniejszy dzień na pustyni, przejażdżkę na wielbłądach, zdjęcia o zachodzie słońca i sandboarding.

W dalszej części trasy jedziemy przez małe wydmy, piaszczyste ścieżki, otwarte przestrzenie, zarośla i wyschnięte koryta rzek. Po drodze można wypatrywać stad wielbłądów, antylop oraz drobnych pustynnych zwierząt, które pojawiają się nagle i równie szybko znikają między roślinnością a piaskiem. Szczególnie niezwykły jest biwak w okolicy parku strusi, gdzie pustynia staje się bardziej zielona i żywa, a ciekawskie ptaki potrafią podchodzić bardzo blisko ludzi i koni. Ostatnie dni konnej trasy prowadzą przez hamadę, wydmy i tamaryszki, ale coraz wyraźniej czuć już powrót w stronę zamieszkanych terenów.

Po pożegnaniu z końmi wyprawa kończy się wizytą w Ajt Bin Haddou, słynnym ufortyfikowanym ksarze znanym z wielu filmów, a następnie powrotem do Marrakeszu. Po tygodniu na pustyni miasto jest jeszcze bardziej intensywne niż na początku podróży.

Codzienne odcinki zajmują około sześciu godzin jazdy. Jeździmy na ogierach, konie są bardzo dobrze ułożone i przygotowane do rajdów. Dla ambitniejszych jeźdźców dostępne jest kilka bardziej żywiołowych rumaków. Całe stado to niemal wyłącznie tzw. „barbaraby”, mie­szanka rasy berberyjskiej z arabską. Średnio mierzą około 160-165 cm w kłębie. W porównaniu z końmi czystej krwi arabskiej są nieco mocniejszej postury i spokojniejsze, właściwie stworzone dla rajdów. Głównym chodem jest stęp, ale nie zabraknie też kłusa i sporej ilości długich, rześkich galopów.

Dodatkowo w trakcie wyjazdu zaplanowana jest całodniowa wyprawa w karawanie wielbłądów.

Rajd przeznaczony jest dla osób swobodnie jeżdżących konno, sprawnie poruszających się we wszystkich chodach, w tym w szybkich galopach, mających dobrą kontrolę nad koniem indywidualnie i w grupie.

Minimalny wiek uczestników wynosi 15 lat.

Limit wagi jeźdźców na tym rajdzie wynosi 90 kg.

W cenie rajdu:
  • Koń z pełnym rzędem jeździeckim
  • 2 noclegi w riadzie w Marrakeszu
  • 5 noclegów w namiotach turystycznych
  • 3 noclegi w komfortowych namiotach w pustynnych obozowiskach
  • Śniadania i kolacje w Marrakeszu
  • Pełne wyżywienie na pustyni (śniadanie, lunch “na wynos” podczas popasu, kolacja)
  • Transfer z i na lotnisko w Marrakeszu (pierwszego i ostatniego dnia rajdu)
  • Przejazd z Marrakeszu oraz z powrotem
  • Opieka polskiego pilota
  • Opieka lokalnych przewodników na pustyni
  • Wyprawa na wielbłądach na wydmy
Dodatkowe koszty:
  • Bilet lotniczy do i z Marrakeszu
  • Obowiązkowe ubezpieczenie turystyczne uwzględniające sporty wysokiego ryzyka (około 300 zł)
  • Lunch w drodze do i z PN Iriki (posiłek w restauracji to koszt rzędu 40 zł)
  • Opcjonalnie: napiwek dla przewodników
  • Wydatki własne (pamiątki, dodatkowe przekąski, bilety wstępów itp.)
  1. Dzień 1 Przybycie do Maroka

    Wszyscy uczestnicy zostają odebrani z lotniska i przewiezieni bezpośrednio do riadu w Marrakeszu. To jedno z najciekawszych miast Maroka, a zwiedzanie warto zacząć od placu Dżami al-Fana – centrum tego pozornego chaosu. Polecamy odwiedzić Pałac Bahia, Grobowce Saadytów, Ogrody Majorelle i Le Jardin Secret, ale Marrakesz ma o wiele więcej do zaoferowania, więc warto wcześniej poczynić plany. Na targowiskach można dostać zawrotu głowy od ilości kramów i sklepików, na których piętrzą się kolorowe dywany, góry przypraw, stosy owoców i oliwek, a wokół pachnie skórą, korzenną kawą, orientalnym jedzeniem i przyprawami. Wieczorem zjemy wspólną kolację na patio lub tarasie w komfortowym, klimatycznym riadzie, w którym spędzimy również pierwszą noc.

  2. Dzień 2 Obrzeża Sahary

    Tego dnia czeka nas podróż busem na skraj pustyni. Trasa prowadzi najpierw przez Atlas Wysoki i słynną przełęcz Tizi n’ Tichka (2260 m n.p.m) krętymi, wijącymi się drogami. Góry zrobią się bardziej skaliste, dzikie i poprzecinane wąwozami – powoli zbliżamy się do Sahary. Za pasmem górskim otworzy się widok na stepową dolinę poprzecinaną polami uprawnymi i ludzkimi osadami domów przyklejonych do górskich zboczy. Późnym popołudniem dotrzemy Foum Zguid, jednej z ostatnich większych osad ludzkich przed Saharą. Dawniej było ono punktem wypadowym dla karawan i podróżników wyruszających wgłąb pustyni, a dzisiaj jest spokojnym, prostym miasteczkiem żyjącym, którego rytm życia wyznacza pustynia. Noc spędzamy na miejscowym campingu. Śpimy w małych, skromnych pokojach, ale z prysznicem, normalnymi łóżkami i dostępem do elektryczności. To ostatnia noc w bardziej cywilizowanych warunkach. Kolejnego dnia ruszamy na pustynię.

  3. Dzień 3 Wgłąb pustyni

    Po śniadaniu pod gołym niebem szykujemy konie i ruszamy w drogę. To nasz pierwszy dzień podróży przez prawdziwą pustynię, a przed nami kamienisty szlak, rozległe przestrzenie i góry na horyzoncie. Choć na pierwszy rzut oka trudno w to uwierzyć, niegdyś szumiał tu ocean. Gdy przyjrzeć się nieco bliżej z łatwością odnajdziemy wzrokiem błyszczące w słońcu kryształy soli oraz liczne skamieliny: muszle, odciśnięte rośliny i organizmy. Można natrafić też na meteoryty, które na tym obszarze Sahary są dość częstym zjawiskiem. Po południu zbliżymy się do księżycowych gór. Rozbijemy obóz u ich stóp, pośród niewielkich wydm i akacji, by spędzić pierwszą noc na pustyni.

  4. Dzień 4 Sawanna i jezioro, którego nie ma

    Tego dnia zmierzamy coraz dalej na południe. Księżycowy krajobraz ustąpi rozległym przestrzeniom łączącym cechy pustyni i sawanny: pojawią się trawy, akacje, drobna roślinność. Dotrzemy w okolice jeziora Iriki, które przez większość roku jest zupełnie wyschnięte, ale podczas większych opadów napełnia się wodą i zamienia kawałek pustyni w błyszczącą taflę. Gdy spadną deszcze pustynia zmienia się radykalnie: ziemia pokrywa się zielenią i kwiatami, a stada owiec i kóz skwapliwie z tego korzystają. Szlak poprowadzi nas dalej, pomiędzy tamaryszkami i akacjami, aby nagle zmienić się w otwartą przestrzeń aż po horyzont… idealną do galopu. Biwak zaplanowany jest nieopodal obozowiska pustynnych nomadów.

  5. Dzień 5 Wielkie wydmy

    Po śniadaniu rozstępujemy konie, a potem ruszamy galopem przed siebie – będziemy ścigać się po dnie sezonowego jeziora! Zbiornik, zwłaszcza gdy jest w nim choć trochę wody, przyciąga zwierzęta z okolicy. Jeśli będziemy mieć szczęście, zobaczymy antylopy – czasem całe stada, a czasem pojedyncze zwierzęta przemykające to tu, to tam. To jeden z tych momentów, kiedy Sahara na chwilę przestaje być pusta. Następnie dotrzemy do saharyjskich łąk, również sezonowych – jeżeli wcześniej padało, to okolica kwitnie, pokrywa się kwiatami, a powietrze pachnie rumiankiem i dziką rukolą. Jeżeli od dłuższego czasu nie było deszczu, to okolica jest dość surowa. Po drodze wjedziemy w „las” pustynnych krzewów – mleczary wyniosłej. Roślina od starożytności zwana jest jabłkiem Sodomy, jej soki są trujące, ale wykorzystuje się ją również we medycynie. Później zaczniemy przedzierać się przez mniejsze wydmy. To znak, że zbliżamy się do największych piasków. Krajobraz znów się zmieni – pojawią się ogromne, miękkie, piaskowe „góry”. Chwilę później dotrzemy do stałego obozu, położonego między wielkimi wydmami. Są tu łóżka i prysznice, więc po kilku dniach na szlaku będzie to dla wszystkich radosna wiadomość.

  6. Dzień 6 Pustynna karawana

    Dzisiaj nasze konie odpoczywają. Jeżeli wstaniemy o świcie, to będziemy mieli okazję obejrzeć wschód słońca i obserwować, jak pustynia budzi się do życia. Tego dnia nie mamy jednak żadnych sztywnych ram czasowych. Zjemy śniadanie i ruszamy na wydmy – na wielbłądach. Nie mamy planu i presji aby gdzieś dojechać z zegarkiem na ręku, po prostu ”zwiedzamy” pustynię. Popołudnie i zachód słońca to czas z końmi: robiąc zdjęcia, bawiąc się z nimi i – po prostu – spędzając czas razem. Dla chętnych mamy też sandboarding, czyli zjeżdżanie na desce z wydm – będzie dużo śmiechu i równie dużo… piasku. Nocujemy w tym samym obozie, w łóżkach i z dostępem do prysznica.

  7. Dzień 7 Wielbłądy i tamaryszki

    Po dniu przerwy wskakujemy w siodła i ruszamy w dalszą drogę. Dzisiaj przed nami dość zróżnicowana trasa: małe wydmy, piaszczyste ścieżki, otwarte przestrzenie i kluczenie między krzewami. Po drodze możemy natknąć się na stada wielbłądów, które czasami spokojnie wędrują, a czasami ruszają galopem i potrafią dołączyć do koni. Czasami po drodze udaje się też wypatrzyć antylopy. Przed nami dość aktywny dzień, aczkolwiek powoli trasa będzie się zmieniała – otwarte przestrzenie stopniowo przechodzą w węższe ścieżki pomiędzy wydmami i tamaryszkami. Obóz rozbijemy przy niewielkich wydmach, nad brzegiem wyschniętego koryta rzeki, z widokiem na góry.

  8. Dzień 8 Algierska granica i strusie

    Dzisiaj szlak prowadzi nas po piasku, pośród gór stanowiących naturalną granicę pomiędzy Marokiem i Algierią. Krajobraz będzie nieco inny, trochę bardziej zamknięty, gdzie łatwiej o punkty odniesienia. Naszym punktem docelowym tego dnia jest park strusi, gdzie rozbijemy obóz. Krajobraz jest tu inny, bliżej mu do sawanny – jest więcej zieleni, a otoczenie jest bardziej ”żywe” w porównaniu do wydm i piasku po horyzont. Żyjące tu strusie kompletnie nie boją się ludzi i śmiało się zbliżają, są wścibskie, a nawet nieco bezczelne. Zdarza się, że nie tylko podkradają koniom jedzenie, ale co bardziej odważne osobniki próbują przeganiać wierzchowce. Gdy zapadnie zmrok pojawiają się kolejni goście – okolica roi się od myszoskoczków. Te nie garną się jednak do ludzi, pojawiają się nagle, przemykają pomiędzy roślinnością i wydmami, a potem błyskawicznie znikają. Wieczór upłynie nam w tym właśnie niecodziennym otoczeniu.

  9. Dzień 9 Ostatni dzień w siodle

    To nasz ostatni dzień z końmi. Krajobraz będzie się zmieniał po drodze: przed nami ”księżycowa” hamada, wydmy i tamaryszki oraz stopniowo narastające poczucie, że powoli zbliżamy się do cywilizacji. Nadal jesteśmy w drodze i jedziemy konno, ale otoczenie robi się coraz bardziej ”ludzkie”. Drogi wyglądają na nieco bardziej uczęszczane, pojawiają się ślady bytności ludzi, jest już nieco inaczej. Na noc zatrzymamy się na kempingu, śpimy w glinianych domkach, w normalnych łóżkach. Po wielu nocach w obozowiskach i namiotach to spora zmiana oraz dobry moment, żeby wziąć prysznic i trochę odpocząć. To również nasza ostatnia noc z końmi.

  10. Dzień 10 Ajt Bin Haddu i Marrakesz

    Rano pożegnamy nasze konie ruszymy samochodami do słynnej osadę filmową Ajt Bin Haddou – ksar, czyli ufortyfikowaną osadę, którą kinomani rozpoznają z wielu znanych produkcji. Nie do końca wiadomo kiedy ją wybudowano, ale na pewno istniała już w XVI wieku. Będzie czas na spacer wąskimi uliczkami i podziwianie doskonale zachowanej architektury, gdzie rozpoznać można miejsca z wielu filmów i seriali. Jeżeli starczy nam czasu i sił, możemy też odwiedzić studio filmowe w Warzazacie, nazywane często „marokańskim Hollywood”. Wieczorem wrócimy do Marrakeszu – po tygodniu na pustyni miasto będzie brzmiało zupełnie inaczej. Na noc zostaniemy w riadzie.

  11. Dzień 11 Pożegnanie

    To nasz ostatni poranek w Maroku. W zależności od pory lotów możemy jeszcze ruszyć na krótki spacer po mieście lub wypić kawę na dachu riadu i chłonąć ostatnie chwilę w Marrakeszu. W końcu jednak nadejdzie czas by jechać na lotnisko i ruszyć w drogę powrotną do domu.

Przewodnik może zmodyfikować trasę w zależności od warunków pogodowych oraz umiejętności jeździeckich grupy.

W Marrakeszu nocujemy w riadzie położonym niedaleko placu Dżami al-Fana, czyli serca całego miasta. Wokół rozciąga się medyna. Architektura jest bardzo charakterystyczna: zewnętrzne ściany domów pozbawione są okien, co ma chronić przed upałem. Wszystkie pomieszczenia zwrócone są w kierunku wewnętrznego dziedzińca, często ozdobionego sadzawką lub fontanną. Na dachach budynków znajdują się tarasy, na których tradycyjnie spędza się czas wieczorem.

Na trasie właściwego rajdu grupa nocuje głównie w namiotach turystycznych. Grube pianki służą za materace. Każdemu uczestnikowi rajdu przysługuje jeden prysznic dziennie. Dysponujemy namiotem prysznicowym, wiadrem z podgrzaną wodą oraz kubkiem do polewania. W ciągu tygodnia na pustyni i w Parku Narodowym Iriki nie mamy dostępu do normalnych źródeł zasilania. W razie potrzeby można jednak doła­dować telefon z ładowarki samochodowej.

Trzy noce na pustyni zaplanowane są w malowniczych, tradycyjnych obozach. Śpimy wówczas w dużych namiotach z łóżkami, z dostępem do prysznica i ciepłej wody.

W Marrakeszu zapewnione są śniadania kontynentalne (pieczywo, ciasto, dżemy, jajka, kawa, sok pomarańczowy itp.) oraz pyszne, tradycyjne kolacje na ciepło. Lunch podczas przejazdu do i z PN Iriki należy zakupić samodzielnie.

Na pustyni polową kuchnią opiekuje się kucharz. Śniadania są raczej proste: płaski chleb marokański, dżemy, kremy orzechowe, miód, ser topiony, olej arganowy i amlou, czyli pasta arganowa (tradycyjnie Berberowie na śniadanie spożywają właśnie chleb maczany w oleju i paście). Lunch to różne rodzaje sałatek warzywno-owocowych, makaron lub ryż, a także ryby. Na kolację natomiast serwowane są tradycyjne potrawy typu tajin lub kuskus.

W Maroku pijemy wodę butelkowaną (osobom o wrażliwym przewodzie pokarmowym rekomendujemy także używanie jej do mycia zębów). Nie może także zabraknąć orzeźwiającej berberyjskiej herbaty (z dodatkiem mięty i cukru). Do kolacji podawana jest butelka wina.

Należy pamiętać, że Maroko to kraj muzułmański i dostęp do alkoholu może być utrudniony.

 

 

 

 

Sprzęt jeździecki

Używamy typowych angielskich siodeł, przede wszystkim wszechstronnych. Ogłowie jest skonstruowane tradycyjnie, używamy wędzidła. Sprzęt właściwie nie różni się od europejskiego.

Dodatkowo każdy koń wyposażony jest w dwie duże sakwy. Przewozimy w nich zapasy wody, lunch oraz inne podręczne przedmioty. Cenne rzeczy, jak telefon czy dokumenty, zdecydowanie warto przechowywać w nerkach przytroczonych do pasa.

Co należy zabrać?

Organizacja naszych rajdów w Maroku jest komfortowa. Dysponujemy taborem w postaci dużego samochodu. Obsługa codziennie rano pakuje na niego sprzęt biwakowy oraz bagaże towarzyszy, a następnie przewozi je na miejsce kolejnego noclegu. Ze sobą wystarczy zabrać jedynie najpotrzebniejsze rzeczy.

Szczegółową listę, wraz z naszym komentarzem i poradami, roześlemy wszystkim uczestnikom miesiąc przed rajdem.

  • paszport
  • gotówka, najlepiej EUR
  • sprzęt elektroniczny, np. aparat fotograficzny
  • ciepły śpiwór (komfort 0 stopni)
  • latarka, najlepiej czołówka
  • krem przeciwsłoneczny
  • nakrycie głowy chroniące od słońca
  • okulary przeciwsłoneczne
  • sprzęt jeździecki (sztyblety, rękawiczki itp.)
  • lekki płaszcz przeciwdeszczowy
  • klapki do kąpieli pod prysznicem
  • środki na trawienie (probiotyki, stoperan)
Termin Status rajdu Cena Miejsca  
27 grudnia 2026 - 6 stycznia 2027
Zaciąg, polski pilot, *rajd noworoczny*
1 250 
5
7 stycznia 2027 - 17 stycznia 2027
Zaciąg, polski pilot
1 250 
8